Słońce, świetna atmosfera i 15 tenisistów gotowych zostawić na korcie więcej energii niż w poniedziałkowy poranek po urlopie — tak wyglądał VI turniej tenisa ziemnego z cyklu Grand Prix Bartoszyc. Stawka K500 nie pozwalała na kalkulacje, a w drabince nie brakowało długich wymian, nerwowych końcówek i tenisowych zwrotów akcji.
Ćwierćfinały
Mariusz Królikowski pokonał Jacka Baczewskiego 6:3, 6:3. Baczewski wcześniej stoczył solidny bój z Mateuszem Pisiałkiem, wygrywając 7:5, ale w starciu z późniejszym triumfatorem Królikowski od początku narzucił swój rytm — jak metronom, tylko z rakietą.
Bartłomiej Laszuk rozpoczął turniej od mocnego akcentu: 6:0 z Kamilem Krupińskim, a następnie 6:3 z Rafałem Gwiazdą. W kolejnej rundzie trafił jednak na świetnie dysponowanego Królikowskiego, który nie zostawił rywalowi zbyt wiele miejsca na rozwinięcie skrzydeł.
W dolnej części drabinki Maciej Grypiński dwa razy wygrał 7:5 — najpierw z Szymonem Janczurą, potem z Adamem Duchnikiem. Końcówki setów wyraźnie mu służyły, a wynik 7:5 można było uznać za jego turniejowy znak firmowy. Andrzej Cegiełka po zwycięstwach 6:0 z Piotrem Michalakiem i 6:1 z Mateuszem Łażewskim również zameldował się w walce o najwyższe cele.
Półfinały
W górnej części drabinki Mariusz Królikowski zwyciężył Bartłomieja Laszuka 6:3, 6:3. Grał konsekwentnie, pewnie i bez zbędnych fajerwerków — choć dla rywala każdy celny return mógł wyglądać jak pokaz pirotechniki.
Drugi półfinał był prawdziwym sprawdzianem nerwów. Maciej Grypiński pokonał po dramatycznym pojedynku Andrzeja Cegiełkę 6:4, 7:6 i po raz kolejny udowodnił, że w najważniejszych piłkach potrafi zachować chłodną głowę, nawet gdy temperatura spotkania była znacznie wyższa niż ta za siatką.
Finał Królikowski – Grypiński
Finał miał scenariusz godny tenisowego thrillera. Maciej Grypiński lepiej wszedł w mecz i wygrał pierwszego seta 6:2, wysyłając jasny sygnał, że nie przyjechał tylko po pamiątkowe zdjęcie. Mariusz Królikowski odpowiedział jednak w drugim secie, który wygrał 7:6 po pełnej napięcia końcówce.
O losach tytułu zdecydował super tie-break. Królikowski przejął inicjatywę, szybko zbudował przewagę i wygrał 10:4, sięgając po triumf w VI turnieju GP Bartoszyc K500. Grypiński pozostawił po sobie znakomite wrażenie, a finał potwierdził, że w Bartoszycach tenis potrafi dostarczyć emocji bez potrzeby dodatkowego podkręcania scenariusza.
Mecz o III miejsce
Trzecie miejsce ponownie wywalczył Rafał Gwiazda. W meczu o podium pewnie pokonał Marka Kozłowskiego 6:1, nie pozostawiając wątpliwości, kto tego dnia lepiej odnalazł drogę do brązowego stopnia podium.
Gratulacje dla najlepszych
Serdeczne gratulacje dla Mariusza Królikowskiego za zwycięstwo w turnieju, dla Macieja Grypińskiego za znakomitą walkę i drugie miejsce oraz dla Rafała Gwiazdy za kolejne miejsce na podium. Brawo również dla wszystkich zawodników — za ambicję, sportową postawę i walkę o każdą piłkę, niezależnie od wyniku.
Czołówka rankingu GP Bartoszyc
Po sześciu turniejach liderem klasyfikacji Grand Prix Miasta Bartoszyce w Tenisie Ziemnym 2026 jest Mariusz Królikowski z dorobkiem 1190 punktów. Drugie miejsce zajmuje Andrzej Cegiełka — 700 punktów, a trzeci jest Maciej Grypiński — 607 punktów. Czołówka nie zamierza jednak zwalniać, więc kolejne turnieje zapowiadają się wyjątkowo ciekawie.
|
Miejsce |
Zawodnik |
Punkty |
|
1. |
Mariusz Królikowski |
1190 |
|
2. |
Andrzej Cegiełka |
700 |
|
3. |
Maciej Grypiński |
607 |
Podziękowania
Dziękujemy wszystkim zawodnikom za udział, sportową rywalizację i świetną atmosferę na kortach. To właśnie Wasze zaangażowanie, fair play oraz gotowość do walki do ostatniej piłki sprawiają, że cykl GP Bartoszyc ma wyjątkowy charakter. Dziękujemy także osobom zaangażowanym w organizację i kibicom, którzy wspierali zawodników przez cały turniej. Miło nam przywitać zawodnika z Mrągowa - Jacka Baczewskiego dzielnie walczącego w turnieju.
Kolejny turniej
Po dłuższej przerwie zapraszamy na kolejny turniej GP Bartoszyc: niedziela, 16 sierpnia 2026 r., godz. 9:00. Warto zarezerwować termin — rakiety będą pracować, piłki będą latać, a emocje jak zwykle nie zamierzają zostawać w domu.





